Parę lat temu coś mnie podkusiło, żeby zainwestować w pożyczki społecznościowe w serwisie kokos.pl. Nie liczyłem na zarobek, chciałem sprawdzić jak to działa. Włożyłem kilkaset złotych. Zarabiałem na tym jakieś grosze i szybko o tym zapomniałem. Aż do dnia, w którym dwóch smutnych panów zadzwoniło do moich drzwi i machając blachami wręczyli mi zaproszenie na komendę. Na komendzie dowiedziałem się, że jestem poszkodowany przez jakiegoś oszusta, co to pożyczył i nie oddał.