Nie lubię płacić za coś, co mogę zrobić sam. Mam tak odkąd pamiętam. Chyba nawet dłużej żyję w przeświadczeniu, że praktycznie wszystko mogę zrobić sam ;-). Im większa różnica między ceną gotowca a przewidywanym kosztem samoróbki tym większa moja motywacja, żeby spróbować “rękodzieła”. Tym razem impulsem do pracy były: kolejny rok wisząca goła żarówka robiąca za oświetlenie pokoju oraz lekkie niedowierzanie na widok ceny takiego wynalazku sprzedawanego przez Leroy Merlin: